wtorek, 26 maja 2026

*** (Świat wciąż trwał nieruchomo…)

 

Świat wciąż trwał nieruchomo. Skulony bank drzemał,
głos odpięty od skrzydeł w upale się słaniał.
Pustka w końcu ulicy znów brała na przemiał
mglisty obrys tramwaju, nie dając nic w zamian.

Piwo ciekło po brodach: w mokrym cudzysłowie
jedyna forma ruchu. Wzbudzały uznanie
krople sennie śledzone przez spojrzenia, bowiem
ryły w twarzy tablicach nowe przykazanie.

Popołudnie istniało poza czasem (może
wypalone przez słońce nie istniało wcale).
Wychodzące naprzeciw spiekocie przedproże
omywało nam stopy, ale nie szło dalej.

Siedząca w zapomnianej budce z kebabami
piękność w cień odpędziła pszczołę cichym słowem;
i czyn ten wstrząsnął światem, i świat całkiem zamilkł,
czekając na swój koniec lub na „Stań się!” nowe. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz