Gdybym mógł wrócić
w czas dawno zaprzeszły,
co chciałbym zmienić,
co zrobić inaczej?
Ten sam by płonął wciąż ogień niewiedzy,
co parzy tylko, ale nie ogrzewa.
Ta sama pycha niosłaby mą głowę,
ręce te same, ten sam chleb pomyłek.
Pewnie że lepszy byłby równy rytm,
coś, co pozwala omijać przeszkody.
Bez pęt biec łąką
miękką, jasnym brzegiem
rzeki, w błękicie,
krajem wyobraźni.
I myśleć sobie,
że nie to istotne,
czemu przydają wagę swego ciała.
To było kiedyś i się nie odwróci.
Lecz nawet teraz można z widzialnego
zaczerpnąć wody i nakarmić usta,
głowę złożywszy na studziennym kręgu,
czuć, jak pulsuje
jasne echo ładu.
środa, 19 sierpnia 2026
A gdybym
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz