środa, 15 kwietnia 2015

Jeden z kwietni


Jest kwiecień, jeden
z kwietni, i moje wieczne miasto
szykuje się
na wydanie bitwy.

Powołano już
wszystkich poległych.
Na jasnej przełęczy
stacjonuje
szwadron zabitych i zaginionych.

Którzy czernią wąsy.
Którzy wcierają w brody sepię.
Którzy do śmierci będą
smalić cholewki.

Jeśli o mnie idzie, celem
wizyty jest kontrabanda
lub szpiegostwo.

Wieża kościoła porównuje swój cień
z poszarpanym ciałem
stuletniego bliźniaka.

Na przedmieściach trzy domy, upadłe
książątka, pozwalają
rozbierać się na wieczny spoczynek.

(Tymczasem domy panujące
pozostają w bezpiecznym ukryciu).

Jadę chwilę przez półmrok,
potem guziki latarni zapinają za mną
wilgotne sukno ulicy.

Kwiecień, jeden z kwietni,
przepoławia się
i nie słychać już nawet
tamtych bolesnych rozmów.

Pachnie cicha, pracowita ziemia.
Także silnik pracuje cicho.







środa, 8 kwietnia 2015

Kosa


Jeszcze cię widzę, jak półnagi,
w przepasce z falujących,
rozkapryszonych traw,
ustawiasz kosę tak, by podpierała
słońce i wysypujesz iskry
z szarego, podeszłego wilgocią
kamienia. Od nich
zajmują się pola
i wypalają na brąz, gdy tylko
odwrócisz wzrok. Pociąg ściga się
z konarem niesionym przez rzekę;
zwycięża, nieświadomy
tryumfu, pędzący ku przyszłości, ku stacjom
zapomnienia. Jeszcze
widzę siebie, trzymającego
kosę; ale wiem, że to ona
trzyma mnie za rękę
jak blizna.







środa, 1 kwietnia 2015

Kiedy gubią nas ciekawostki


A teraz kiedy gubią nas ciekawostki
następujące po sobie jak długie
chmury wyostrzane przez wiatr
lub profil odrzutowca, siedzimy
w cieple własnych pojęć, mówiąc: jak
otwarte są nasze głowy.
Wiele bym dał za prawdziwe ciepło,
które nie wymaga potwierdzeń,
nie prowadzi dysputy ze swoimi
przeniknięciami lub dymem.

Ponad równiną wysmukłe tory
świateł, nad szarością. Wrzos
oddaje to, co zapamiętał
z minionego lata, rośnie daleki
pomruk lokomotyw, odcisk w błocie
wspomina przebiegłą wielkość.

Gdzie zaczyna się powrót,
a gdzie uporczywe jeszcze
kończy się trwonienie?







środa, 25 marca 2015

W tej godzinie


Tam, gdzie się przyśnił sobie
sam – teraz, w tej godzinie.
Zajęty mocowaniem z tym,
co widzi.
Jeśli zmierzy lęk, przestanie się lękać.
Oto wyzwanie godne heksametru.
Patrzył (w tej godzinie).

Owoce dojrzały, odbierając światu
kolory i krągłość.

Jesień w tunelach światła.
Jego historia skreśleń.

W części trzeciej, ostatniej,
wciąż jeszcze daleki
od pewności.

W tej właśnie godzinie. (Patrzył).















środa, 18 marca 2015

Rozpiętość


Choćbyś chciał wybrać inaczej,
inaczej nie wybierzesz.
Okno domu, gospody, chybotliwego
pociągu jest twoim okiem,
a nie masz innego,
gdy wokół deszcz jak sztruksowa moda.
I twoje odbicie w wielkiej
tafli świtu – też pogodzone, płaskie.
Tam grają w kości, tam spór się zapala,
piłka kozłuje wprost w kwartał pokrzywy.
Tam – to. Tu jest zaś
twoje. Niczego nie bronisz,
ale i nikt też na nic nie nastaje.
Wolno się toczy
krew jak obca rzeka
w kraju o obcej, przeźroczystej skórze.








środa, 11 marca 2015

Z księgi powtórzeń


I nadal tak samo, ani kroku
naprzód w swych rozważaniach
o istocie świata: wciąż zbyt
dosłownie. Albo wręcz
przeciwnie, chwiejnym krokiem,
w masce, w nieustannym tańcu.
Deszcz znów tak samo
bębni swą melodię:
czemu więc nie ma cię
tam – na mokrym dachu?








środa, 4 marca 2015

Nie wszystko było szarością


Autobus miał numer piętnaście
albo może o cztery mniej,
w każdym razie
odejmowało się te
kilometry do szkoły, byle tylko
nie na własnych nogach, więc
my do szkoły, gdy on
na tylnym siedzeniu z roboty
z ręką, z której skapywała
dojrzała krew. Jakby nigdy
nic. Jakby jakaś gorliwość
o nieswój dom
przepełniła go i teraz
zrzucała się z bezużytecznych kart.

Wysiadł przystanek wcześniej,
ale czuliśmy, że jedzie
jeszcze dalej z nami
przez stepy akermańskie
do końca szóstej lekcji,
tak długiej,
że nikt nie mógł
usiedzieć spokojnie
w tej czerwieni.



Model

A teraz powiedz mi, proszę,
co to jest? To,
co się obraca.

Jak czarna stalówka
wbita w planetę?

Profesor od geografii
obdarzony świętą pamięcią
nadal nas ponagla,
nadal oczekuje odpowiedzi,

kierując ruchem
planet na skrzyżowaniu
długości i szerokości.